Czy Białystok musi być metropolią?

„Przełamać schematy”
Sebastian Rynkiewicz, prezes Centrum Promocji Podlasia

Na postawione pytanie odpowiedź jest oczywista i brzmi: TAK!!! W promieniu 150 km na terytorium Polski nie ma konkurencji dla Białegostoku. Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że motorami są największe miasta. W regionie Białystok takim miastem jest bez wątpienia. To miasto młode i tylko dzięki pomysłom, determinacji i konsekwencji mieszkańców stało się największym w regionie. Do dziś miasto przyciągnęło 300 tys. osób, zatem bez wątpienia działa jak magnes na ludzi szukających lepszej przyszłości. Ale od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej, Białystok konkuruje już nie tylko z Warszawą, Gdańskiem czy Krakowem, ale praktycznie każdym ośrodkiem metropolitarnym w Europie.     

Władze miasta jednoznacznie deklarują chęć bycia metropolią. Niestety, same członkowstwo w Unii Metropolii Polskich czy stowarzyszeniu Eurocities nie przyczynią się do dalszej metropolizacji Białegostoku. W opinii fachowców ograniczone są możliwości przyciągania w dalszym ciągu dużej ilości ludności z samego województwa podlaskiego. Kluczem do dalszego rozwoju jest wypracowanie atrakcyjności na poziomie ponadregionalnym. Nie tylko Europa, ale i świat powinien usłyszeć o naszym mieście, następnie je zobaczyć, a jak tu już trafi, poczuć, że… to najlepsze miejsce na ziemi do rozwoju jego interesów i życia osobistego. Jeżeli poważnie mówimy o funkcji metropolitarnej Białegostoku, należy rozpocząć od gospodarki. Oczywiście nie możemy zapominać o lokalnym biznesie, ale kluczem do sukcesu jest przyciągnięcie kapitału zewnętrznego. Dlaczego setki milionów złotych, które trafiły do innych miast, a nie do Białegostoku? Rozwiązanie jest w naszych głowach. Kluczowa kwestia to czy potrafimy przełamać schematy myślenia, że bez lotniska i autostrad można być atrakcyjnym miejscem do inwestowania. Nie oszukujmy się, dopóki nie wzniesiemy się ponad partykularne interesy jednostek czy różnych grup nacisku, to nie rozwiążemy tych bolączek. Po prostu zmieńmy schemat myślenia, że w województwie może być jedna droga ekspresowa, i nie kłóćmy się o lokalizację. W Rzeszowie lądują samoloty z USA, my ciągle nie możemy dorobić się chociaż jednego porządnego pasa startowego. Jak sobie pościelimy tak się wyśpimy. Sama gospodarka nie uczyni z nas europejskiej metropolii. Moim zdaniem opera w mieście jest bezdyskusyjnie potrzebna. Pomysł trafiony, takich inwestycji trzeba jednak znacznie więcej. Park Naukowo-Technologiczny, rozwój uczelni wyższych, profesjonalne kluby sportowe-to powinny być nasze wizytówki. Mają przyciągać ludzi z całej Europy. Miasto musi dawać możliwość nie tylko do robienia pieniędzy czy studiowania, ale z ale zatrzymywać na dłużej wartościową ludność napływową. Cieszą mnie rejestracje z całego województwa na parkingach przed galeriami handlowymi. Ale marzę o tym, aby sklepik osiedlowy, gdzie kupuję chleb i mleko, został po wielu latach otynkowany, pani w kiosku była uśmiechnięta i żeby na klatce schodowej nie znajdował petów, wracając wieczorem z pracy. To my wszyscy budujemy wizerunek miasta poprzez codzienne, zwykłe, ludzkie gesty. Rozwój Białegostoku widzę poprzez wykorzystanie jego przygranicznego położenia. Nie jestem zwolennikiem targowiska w centrum miasta, ale martwi mnie fakt, że coraz mniej samochodów z białoruską rejestracją widać od grudnia w naszym mieście. Jeżeli Bruksela przyciąga mieszkańców Podlasia, dlaczego Białystok ma nie przyciągać mieszkańców obwodu grodzieńskiego lub brzeskiego? Ukraińców z Wołynia, Litwinów z Mariampola czy Alytusa i Rosjan z Obwodu Kaliningradzkiego. Lublin wyciąga rękę po białostockich studentów, zaprośmy młodzież z Olsztyna, Warszawy, Lublina czy Siedlec. Nie powinniśmy jedynie bronić się przed konkurencją innych miast, ale podejmować raczej własne inicjatywy. Być podmiotem aktywnym, stymulującym współpracę. Nie można się oglądać na decyzje z Warszawy.
Denerwują mnie rankingi atrakcyjności inwestycyjnej województw polskich, gdzie jedynym z kryteriów jest odległość od granicy niemieckiej. Nie skupiajmy się jednak na zmianie kryteriów w rankingach, a na skutecznym przyciągnięciu kapitału i ludzi do Białegostoku. Zaprośmy do naszego miasta osoby kompetentne i sympatyczne, u których warto pracować, które wzbogacą życie kulturalne, sportowe, naukowe w Białymstoku.
Otwartość jest jednym z podstawowych kryteriów w kontekście funkcji metropolitalnych. Myślę, że zarówno władzom, jak i mieszkańcom przyświeca wspólny cel. Im wcześniej zdynamizujemy pracę i zwiększymy wysiłek, tym szybciej osiągniemy satysfakcjonujący nas rezultat. Róbmy to z głową, a w mojej ocenie mądrych głów w Białymstoku nie brakuje. Niech metropolia Białystok przedstawi swoją atrakcyjną ofertę i zatrzyma gości na dłużej.