Nie damy się konkurencji

Nie damy się konkurencji

 

wywiad z Sebastianem Rynkiewiczem – Prezesem Centrum Promocji Podlasia

W kwietniu w Białymstoku pojawią się billboardy reklamujące Lublin jako miasto uczelni.

Naszym szkołom wyższym to niestraszne i… planują odwet. Także miasto mobilizuje się do działania.

To ważna inicjatywa, która pokazuje nam dwa problemy: że nie możemy zostawać w tyle, bo inni nas wyprzedzą, a jednocześnie jesteśmy oceniani jako duży rynek, na którym są klienci do wzięcia – komentuje Sebastian Rynkiewicz, szef Centrum Promocji Podlasia. – Mamy dużo młodzieży i inni to dostrzegli.

Trzeba walczyć

Tak specjaliści oceniają promocyjną akcję, którą w kwietniu przeprowadzi w Białymstoku Lublin. Pojawi się wtedy u nas 21 billboardów, reklamujących lubelskie uczelnie. Cel jest jasny: ściągnięcie młodych ludzi właśnie do Lublina, który ma miasteczko akademickie z prawdziwego zdarzenia.

Czy ta akcja wyrządzi nam
krzywdę, zależy teraz od
białostockich uczelni, od
tego, jak na to zareagują
- uważa Sebastian Rynkiewicz
fot. Wojciech Wojtkielewicz)

Nasze uczelnie twierdzą, że nie czują się zagrożone. – Mamy renomę, dobre kierunki i jakość kształcenia – mówi Anna Leszczuk-Fiedziukiewicz, rzeczniczka Politechniki Białostockiej. – Ale ta akcja pokazuje, że uczelnie zdają sobie sprawę, że trzeba walczyć o studenta.

- My się konkurencji nie boimy – mówi Lech Chyczewski z białostockiej Akademii Medycznej. – Myślę, że mimo tej akcji nie czeka nas drenaż młodych ludzi. Młodzież, która wybiera uczelnie, kieruje się kosztami utrzymania, ale też renomą uczelni, a my mamy doskonałe notowania.

- Czy ta akcja wyrządzi nam krzywdę, zależy teraz od białostockich uczelni, od tego, jak na to zareagują – uważa Sebastian Rynkiewicz. – Powinny zacząć intensywnie się promować na miejscu, ale też wychodzić na zewnątrz. Ta konkurencja powinna być dla Białegostoku mobilizująca, aby ją odeprzeć, nasze uczelnie będą podnosiły standardy, w jakich pracują.

Nasi medycy na razie nie mają w planach żadnej akcji promocyjnej. Za to politechnika nie śpi. – Ruszymy z kampanią reklamową na wiosnę, ale szczegółów nie będę jeszcze zdradzać – mówi Anna Leszczuk-Fiedziukiewicz.

Szybko nadrobić zaległości

Nasi włodarze zapowiadają, że Białystok nie zostanie w tyle.

- My także planujemy w tym roku kampanię promocyjną na zewnątrz, ale najpierw trzeba mieć na nią pomysł i plan – mówi Urszula Sienkiewicz, rzeczniczka urzędu miejskiego. – Nad tym właśnie pracujemy teraz z Grupą Eskadra.

Urszula Sienkiewicz przyznaje, że promocja Białegostoku przez wiele lat była zaniedbana i że miasto te zaległości musi teraz jak najszybciej nadrobić. Dlatego miejski samorząd przeznaczył na nią w tym roku 3,5 mln zł.

- Akcja Lublina z jednej strony może zachęci nasze władze do współpracy z innymi aglomeracjami wschodnimi, ale z drugiej przypomina, że również na rynku samorządowym panują twarde zasady konkurencji – mówi Rynkiewicz.

Aneta Boruch